W zdrowym ciele zdrowy duch!

09:29:00 Paweł Zieliński 2 Comments

Ten post nie będzie dotyczył żadnej diety, konkretnych ćwiczeń i tak dalej. W tym krótkim aczkolwiek treściwym dla mnie tekście pragnąłbym zamieścić pewne spostrzeżenie dotyczące porannego wstawania.  Moim największym problemem jest codzienne podnoszenie się z łóżka. Nie ważne czy jest godzina 11:30 czy 6:00. za każdym razem czuje się tak samo. Brak sił i jakichkolwiek chęci do życia. Próbowałem od razu zrywać się z łóżka, ćwiczyć itp. Nie było jednak z tego żadnego pożytku ponieważ mój organizm mówił zdecydowane i kategoryczne NIE jakiemukolwiek większemu wysiłkowi fizycznemu. Po dłuższym czasie (oj trwało to trwało :D) doszedłem do wniosku, że nie każdy człowiek musi postępować według wzorców i wymyśliłem ten oto następujący sposób.

1. Dzwoni budzik (zawsze o pełnej godzinie) 
2.Sięgam po pilota i włączam radio.
3. Nastawiam odpowiednią głośność i zaczynam słuchać informacji.

Leżę tak kilka chwil, wysłuchuję tego co ma do powiedzenia osoba prowadząca a następnie słuchając pierwszej piosenki po wiadomościach wstaję bez zbędnego pośpiechu i udaje się na śniadanie.
Nie wiem jak coś takiego odbierają inni, nie wiem czy nie wyda się to komuś śmieszne, ale dla mnie jest to najlepsza i najprzyjemniejsza metoda ponieważ po pierwsze wstaje w dużo lepszym humorze, a po drugie jestem na bieżąco co do informacji ( a to wprost uwielbiam)

Mam nadzieję, że ten post natchnie kogoś do tego by "skonstruować" swój sposób na poranne wstawanie i uda mu się osiągnąć to czego pragnie.

Pozdrawiam Paweł :)

2 komentarze:

  1. heheh ja również mam duuuży problem ze wstawaniem. myślałam, że skasowałeś bloga, ale widzę, że znów zaczynasz pisać co mnie bardzo cieszy:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam, zaczynam przeglądanie od pierwszego bloga :) Ja również nastawiam budzik wcześniej - zanim zwlokę się z łózka. Nie słucham nigdy jednak informacji tak rano. Pierwsza rzecz jakę robię to albo włączenie bardzo optymistycznej piosenki z werwą, albo włączenie porannej medytacji. Informacje na ogół mówią tylko o tym, kto umarł, gdzie był wypadek, kto kogo zabił / oszukał / zranił , komu co się nie udało i czego nie dostaniemy od rządu ewentualnie jaką nową "niespodzankę" nam przygotowano. Wiadomości napawają mnie pesymizmem. Do tego jedna z moich ulubionych psychologów (Louise Hay) też uważa, że wiadomości nie powinno się słuchać rano i wieczorem - w sensie tuż po wstaniu i tuż przed położeniem się spać.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń